Page 2

714

Irina Yagodkina, zastępca Naczelnego Lekarza Międzyrejonowego Szpitala Klinicznego w Abakan, opublikowała obszerny post na temat szczepień na swojej stronie na Facebooku.

– „Zaszczepić się czy nie? Oto jest pytanie!”: Tak można sparafrazować słynny klasyk. Niestety bzdury, które czasem słyszy się i czyta o szczepionce, po prostu „rozrywają” mózg. Zwłaszcza jeśli pochodzą z ust moich kolegów lekarzy. Nie mówię o chipowaniu i przymusowej sterylizacji populacji za pomocą szczepionki. To po prostu klasyka wojny informacyjnej: „Im bardziej potworne kłamstwo, tym chętniej w nie uwierzą” – to hasło osławionego Goebbelsa.

Zaczęło jednak pojawiać się coraz więcej publikacji, w których szczepienia przeciw COVID-19 stały się częścią „teorii spiskowej”, wypowiedzi znanych i szanowanych ludzi zaszkodziły idei szczepień, choć niektóre z tych wypowiedzi publikowano rzekomo długo przed pojawieniem się COVID-19.

Nie będę nawet próbowała nikogo przekonywać, a oto dlaczego: proponuję, aby przeciwnicy szczepień zapoznali się z teorią doboru naturalnego Karola Darwina (1809-1882). Wtedy nie było globalizacji i przemysłowo uwarunkowanej katastrofy ekologicznej, ale najwyraźniej Karola Darwina można również uznać za „predyktora” wydarzeń związanych COVID-19. Jego teoria mówi tylko o tym, że przetrwają ci, którzy dostosowują się do środowiska i realnych zagrożeń dla ludzkiej egzystencji (jako jednostki i jako część gatunku ludzkości), a mianowicie:

– Czy COVID-19 jest zagrożeniem? Pewnie!

Ponieważ wszyscy byliśmy świadkami rozwoju epidemii na przykładzie krewnych i przyjaciół. Jest to powszechnie zrozumiane (z wyjątkiem nihilistów, nie tylko COVID-19, ale wszystkiego, nawet tego, co oczywiste).

– Czy istnieje sposób na przetrwanie w tym zagrożeniu (tj. przystosowanie się)? Pewnie!

Mówimy o barierze między infekcją a osobą, na którą ta infekcja ma destrukcyjny wpływ.

Otrzymaliśmy metody ochrony:

1. Bariera zewnętrzna:

-maski, rękawiczki, środki dezynfekujące itp.

2. Bariera wewnętrzna:

– od infekcji zawsze był jeden: odporność.

Szczepienie jest sposobem na wygenerowanie specyficznych „bojowników komórek”, które dosłownie działają jako „łapacze” wirusów, które dostały się do organizmu, uniemożliwiając im przedostanie się do konkretnych komórek i rozpoczęcie procesu reprodukcji, a co za tym idzie niszczenia człowieka.

Przedstawiłam to wszystko w prymitywnej formie tylko z jednego powodu: artykułów naukowych o konieczności szczepień jest aż nadto, ale wiele z nich jest tak zawiłych, że nawet ja, jako lekarz, a nie immunolog, muszę przypomnieć sobie kilka dyscyplin, które studiowałam w instytucie, aby zrozumieć treści autorów tych artykułów.

Dalej – witajcie w samym procesie doboru naturalnego, proszę Państwa! Wszystko jest bardzo proste:

Ci, którzy ignorują potrzebę ochrony, dostają infekcję jeden od drugiego. Od tego czasu wszystko zależy od rezerw zdrowia samej osoby, aby poradził sobie z powikłaniami wirusa wpływającymi na jego organizm oraz zdolnością jego lekarza prowadzącego do prawidłowego i wczesnego diagnozowania i leczenia. Nie jest faktem, że ty i twój lekarz będziecie w stanie zawsze wygrać tę walkę i wyjść z niej bez utraty zdrowia. Oznacza to, że w tej bardzo naturalnej selekcji możesz stać się „słabym ogniwem”. A ci, którzy otrzymali „tarczę” w postaci szczepionki odpornościowej spotkają się z infekcją, pokonując ją kaszlem, tak jak w przypadku zwykłego ARVI (ostra infekcja wirusowa dróg oddechowych – przyp.red.), i będą dalej żyć bez obawy, że „rzucą się” w jedną z kolejnych „fal” COVID-19.”

1519

„Jestem tu bez swojego personelu i bez ciasta, ale pieniądze i tak znikają. Wyobraź sobie, że od dnia naszego wyjazdu wypiłem tylko jedną butelkę szampana i to nie na raz” – napisał Aleksander Siergiejewicz Puszkin w liście do przyjaciela w lipcu 1831 r.  Rosyjski poeta uciekł przed cholerą na kwarantannę w Carskim Siole i nawiązywał w ten sposób do epidemii, która nawiedziła Rosję.

4 lipca 1831 Petersburg zbuntował się przeciwko surowym restrykcjom sanitarnym. Niektórzy buntownicy uważali pandemię za fikcję, inni z kolei za sprytnie zaaranżowany sabotaż, a nawet podstępną serię zatruć. Zanim interweniowało wojsko, główny szpital miejski był oblężony przez tłum. Car Mikołaj I osobiście brał udział w tłumieniu zamieszek.

Wybuchy epidemii cholery w XIX wieku zdarzały się regularnie, ale epidemia z 1931 r. była szczególna, ponieważ w ciągu kilku miesięcy zmarło prawie pięć tysięcy osób (połowa stwierdzonych przypadków). W Petersburgu odbywało się wtedy sporo prac budowlanych, a latem w mieście pojawiło się wielu przybyszów zatrudnionych do prac sezonowych. Oni jako pierwsi zachorowali z powodu złego jedzenia i korzystania z brudnej wody z rzeki.

Absurdy, które się wtedy wyczyniały, początkowo mogły bawić, ale potem stały się przerażające – mówi Ksenia Barabanova z Centrum Historii Środowiska i Techniki (CETH) Europejskiego Uniwersytetu w St. Petersburgu (EUSP). – Na przykład władze najpierw zaapelowały, aby nie pić dużo alkoholu, ale potem powiedziały, że aby pokonać chorobę, można wypić szklankę. Ludzie zaczęli masowo pić.  Potem był rozkaz, żeby wszystkich pijanych zabierać do szpitala, więc zdrowych pijaków hospitalizowano, a jednocześnie wśród ludzi zaczęły krążyć plotki. Że lekarze zabierają zdrowych ludzi do wypompowywania krwi.

„Nie ma cholery! Co to za cholera?!” – tymi słowami zniechęconego Aleksandra Bashuckiego, adiutanta generalnego gubernatora Sankt Petersburga, przywitali buntownicy z Placu Sennaja – rozgrzani mieszczanie, którzy domagali się zniesienia restrykcji sanitarnych i szybkiego powrotu do zwykłego wielkomiejskiego życia.

Podobnie jak w naszych czasach, negacjoniści cholery różnili się między sobą- wśród nich ponoszący różnego rodzaju straty przedstawiciele małych firm i po prostu sceptycy, którzy odmawiali uznania choroby za chorobę, a także element przestępczy i zdesperowani krewni zmarłych.

Ku przerażeniu władz miasta, wszyscy, którzy wątpili w istnienie cholery, znaleźli siłę, by zjednoczyć się przeciwko jej leczeniu. W lipcu 1831 r. główny szpital w stolicy został zajęty przez denialistów, pacjentów „zwolniono”, a w celu wykazania, że wcale nie chorują, uroczyście przepędzono ich przez plac. Aby stłumić niepokoje użyto wojska i car Mikołaj I sam zwrócił się do tłumu. Udało się w ten sposób uspokoić sytuację na kilka dni, ale już 23 lipca wybuchły zamieszki połączone z atakami na lekarzy (15 z nich zmarło). Niepokoje w imperium nie ustały, dopóki sama epidemia, która przybyła z Indii, nie zaczęła ustępować w tym samym roku.

Teoria spiskowa, według której choroba była spowodowana zatruciem, wywodziła się z naiwnej obserwacji przebiegu manifestacji pierwszych objawów choroby. Dlatego bardzo szybko stała się popularna. Świadek tych wydarzeń Osip Przetsławski pisał: „Nagłość choroby, jej okropne objawy oraz fakt, że rozwinęła się bezpośrednio po złym jedzeniu lub wypiciu zimnego napoju, dały podstawy do przekonania, że ​​nie ma epidemii i że ludzie ulegli zatruciu”.

Niewykształceni mieszczanie wierzyli, że objawy cholery skrywają działanie trucizny, którą można spryskać warzywa, owoce, ubrania, kwas chlebowy, które zostały pozostawione bez opieki, a nawet samą rzekę Newę. W 1831 roku w Polsce wybuchło powstanie, a po stolicy rozeszły się pogłoski, że polscy tubylcy chcąc pomścić swoje porażki potajemnie wlali do rzeki ogromne ilości arszeniku. Strach szerzył się, a podejrzenia zaczęły padać na osoby noszące fiolki z płynami medycznymi, które niedoinformowani ludzie mylili z trucizną. W Petersburgu utworzono oddziały w celu poszukiwania „podejrzanych” i ich trucizny. Złapani „na gorącym uczynku” byli czasami zmuszani do wypicia całej zawartości apteczek, potem byli bici do nieprzytomności lub zmuszani do odebrania sobie życia.

O polowaniu na „trucicieli” wspominał rosyjski pisarz Aleksander Hercen. Natomiast żona poety Niekrasowa, Awdotia Panajewa, w ten sposób opisała atak, który obserwowała na własne oczy:

„Widziałam z balkonu, jak „truciciel” został złapany w małym sklepie na ulicy Oficerskiej, natychmiast utworzył się tłum, a nieszczęśnika wywleczono na ulicę. Jego ojciec pobiegł go ratować. Sklepikarze i wielu innych dobrze znało jego ojca i ledwo udało mu się przekonać tłum do zabrania truciciela na policję i pójścia z tłumem na posterunek policji, który znajdował się nieopodal w małej uliczce. Postać nieszczęsnego „truciciela” była posępna, jego ubranie było podarte, twarz zakrwawiona, włosy potargane, sam nie mógł już chodzić.”

„Był to biedny urzędnik. Opuszczając nabożeństwo kupił funt mąki ziemniaczanej i włożył zawiniątko do kieszeni płaszcza; orientując się, że zapomniał kupić cukier, wszedł do małego sklepu, kupił pół funta cukru, schował go do kieszeni, ale papier z mąką ziemniaczaną porwał się i poplamił mu rękę. Sklepikarze, widząc to, krzyczeli: „Truciciel”.”

Odrzucenie środków sanitarnych i restrykcyjnych w stolicy nie zawsze było podyktowane tylko zaściankowością lub łatwowiernością w plotki. Niektórzy z oburzonych ponieśli duże straty ekonomiczne, za które mieli nadzieję wyrównać rachunki. Handlarze owocami skarżyli się generalnemu gubernatorowi Sankt Petersburga, Peterowi Essenowi: „… wyrzucamy stosy jagód; brzoskwinie, śliwki i różne owoce zmarnowały się w ogromnych ilościach”. Podobnie jak w naszych czasach, ucierpiała działalność restauracyjna, zwłaszcza sprzedaż potraw wędzonych i solonych, których zalecano unikać w czasie epidemii. Lekarze wzywali do samoizolacji, a dochody karczm spadały, nawet jeśli były otwarte. Wzrastało więc niezadowolenie przedsiębiorców.

Krewni zmarłych na epidemię, którzy nie otrząsnęli się z żalu, żywili jeszcze większą niechęć do lekarzy. Według żyjącego w tamtych czasach rosyjskiego dramaturga i aktora Piotra Karatygina początek lipcowych zamieszek zapoczątkowała wiadomość o śmierci żony woźnicy jednego z kupców, hospitalizowanej podczas jego nieobecności, a wcześniej całkowicie zdrowej. Mężczyzna nie mógł zrozumieć szybkiego przebiegu choroby, ale dopiero pod koniec zmiany zastał żonę w „martwej” części szpitala. Wytrzymała tylko kilka godzin, bo była naprawdę chora, ale plotka o bandyckich lekarzach zdążyła rozejść się po Petersburgu.

Wydarzenia, które nastąpiły później, wywołały przerażenie wśród wykształconej części społeczeństwa. Szpital na Sennaya Ploshchad został zdobyty szturmem, a kilka osób zginęło z rąk tłumu. Uważano pacjentów za ofiary lekarzy i „uwalniano” ich od „niepotrzebnego” leczenia. Jak się okazało, nie wszyscy hospitalizowani wierzyli, że zostali zarażeni. Umieszczono ich na wozach i zaczęto pokazywać wszystkim zgromadzonymi jako dowód oszustwa. Komandor wojskowy Pavel Bashutsky widział, co stało się dalej: „Od rogu szpitala powoli rozciągała się osobliwa procesja: kilkanaście łóżek niesiono wysoko na ramionach, za nogi, nad głowami tłumu. Stojąc na nich ludzie w szpitalnych koszulach i czapkach wesoło tańczyli, śpiewali i pili za zdrowie napierających na szpital… Lud rozstąpił się, torując drogę i witając tę ​​triumfalną procesję śmiechem i entuzjastycznymi okrzykami.”

Kres krwawym zamieszkom, które przerodziły się w imprezę, położyła interwencja wojsk – Straży Życia pułku Siemionowskich, którzy okrążyli plac Sennaya. Kiedy niektórych uczestników zamieszek aresztowano, a innych zepchnięto na bok, na miejscu niespodziewanie pojawił się car Mikołaj I i osobiście zwrócił się do tłumu. Doniesienia o tym, jak do tego doszło są różne. Według jednej wersji cesarz pokazał ostatkom tłumu butelkę stosowanego ówcześnie medykamentu, którym próbowano leczyć cholerę i popijając jej zawartość na oczach wszystkich, zademonstrował, że tu wcale nie chodzi o truciznę. Towarzyszący cesarzowi lekarz zbladł ze zgrozy i ostrzegł Mikołaja, że ​​może stracić zęby (lek zawierał rtęć). – W takim razie zrobisz mi nową szczękę – odpowiedział chłodno król.

Inna wersja mówi o tym, że car nikogo nie przekonywał, tylko opierał się na swojej brutalnej sile. – Na kolana! – warknął. – Czy jesteście Rosjanami? Dlaczego buntujecie się jak Francuzi czy Polacy? Ja ponoszę odpowiedzialność za was przed Bogiem!” Spotkanie cesarza z ludem zakończyło się obopólną zgodą, a Mikołaj, który lekceważył zasady samoizolacji, pocałował nawet jednego z buntowników w czoło.

Wybuch przemocy ze strony negacjonistów cholery zakończył się w krótkim czasie, ale przerażenie i nieporozumienie wywołane rozprzestrzenianiem się choroby pozostały. Wielu z tych, którzy w ogóle nie zamierzali chwytać za broń, nie ufało medycynie. Ratunku szukali u szarlatanów, guślarzy i w wymyślonych przez siebie metodach leczenia. Według rosyjskiej pisarki Awdotji Panajewy byli tacy, którzy smarowali się kocim tłuszczem, spożywali smołę, pili byczą krew (a nawet spożywali ją w szklankach). Wzbudziło to zainteresowanie i naśladownictwo. Gubernator generalny Moskwy, książę Dmitrij Golicyn, dał się porwać metodom uzdrowiciela ludowego Chlebnikowa – zwalczał chorobę zakaźną dwoma składnikami: octem i sianem, które gotowano w garnku.

Jeszcze bardziej wyrazista od innych była metoda leczenia, wynaleziona osobiście przez innego arystokratę – gruzińskiego księcia Okropira i określana mianem „kototerapii”. Informacje o niej zachował historyk XIX wieku Michaił Pilyaev.

„Liczny personel tego księcia obejmował kilku czarowników od różnych chorób. Uważał ich za jedynych ekspertów i praktyków medycyny. Ale kiedy pierwsza fala cholera objęła stolicę, czarownicy księcia zostali zastąpieni przez koty. Natychmiast zwrócił się do czarowników, ale byli bezużyteczni. W rozpaczy wysłał wszystkich swoich ludzi po lekarzy. Pozostawiony sam sobie, biegał od kąta do kąta, nie wiedząc, co robić, i przypadkowo potykając się o swojego ukochanego kota. Wyobraź sobie jego zdumienie, gdy ogrzany przez dotyk jego ulubieńca, poczuł ulgę i wkrótce zasnął. Kiedy otworzył oczy, przed jego krzesłem stał w milczeniu tłum lekarzy. Od tego czasu książę kotów Okropir uważał je za jedyne panaceum nie tylko na cholerę, ale także na wszystkie choroby, a ponad sto tych czworonogów zostało na zawsze jego współlokatorami”.

Oprócz pogodnych ekscentryków na tle epidemii wyróżniają się profile złośliwych osób, które przyczyniły się do ignoranckich zamieszek. Przynajmniej jeden podżegacz, niejaki kapitan sztabowy Sverchevsky, zapisał się w historii ze swoimi proklamacjami. Przemawiał on w ten sposób: „Prawosławni chrześcijanie, wielcy Rosjanie! Z twojej dobrej natury nie podejrzewacie, że wasi szefowie są waszymi najgorszymi wrogami, którzy wzięli od Polaków dużą sumę pieniędzy, aby was wszystkich otruć”.

Źródła:

https://tass.ru/obschestvo/11772725

https://rusklik.tvnet.lv/7272686/holera-v-carskoy-rossii-i-covid-19-raznica-v-200-let-grabli-te-zhe

https://spbdnevnik.ru/news/2021-07-05/segodnya-ispolnilos-190-let-holernomu-buntu-v-peterburge

449

Berliński start-up medialny „The Buzzard” testuje aplikację informacyjną, która ma pomóc ludziom identyfikować fałszywe wiadomości i teorie spiskowe. Aplikacja jest testowana od ponad roku w kilku niemieckich szkołach, na przykład w Gimnazjum Goethego w Weimarze.

Uczniowie Weimar Goethe-Gymnasium zajmuje się analizą fałszywych informacji od ponad roku. Na zajęciach prowadzą codzienne debaty, na przykład na temat pojawiających się informacji na temat szczepień czy wyborów w USA. Uczniowie od roku korzystają też z aplikacji start-upu medialnego „The Buzzard”.

Aplikacja jest testowana w szkole i codziennie proponuje trzy różne tematy, pokazując uczniom artykuły, które są dostępne w internecie, mające im pomagać w lepszym identyfikowaniu fałszywych wiadomości i teorii spiskowych.

Maika Schmitt wyjaśnia uczniom podstawy krytycznego analizowania informacji podczas warsztatów. Schmitt jest pedagogiem medialnym w „The Buzzard”: „Jeśli chodzi o fake-newsy i teorie spiskowe, bardzo ważne jest, aby wiedzieć, skąd pochodzą i weryfikować fakty. Aby to zrobić, ważne jest poznanie wielu perspektyw. To pomaga wyrobić sobie opinię i dowiedzieć się, co jest prawdą, a co nie”, podkreśla Schmitt.

Jednak nie wszyscy ufają mediom, więc możliwe, że odrzucą również artykuły oferowanym w aplikacji. Maika Schmitt odpowiada na ten argument w następujący sposób: „Cóż, oczywiście nie można zmusić ludzi do niczego. Ale myślę, że nasza oferta jest dobra, ponieważ jest bardzo szeroka. Proponujemy treści nie tylko znanych mediów, takich jak nadawcy publiczni, ale także blogi, zagraniczne lub mniejsze media.”

Jak zauważa nauczycielka nauk społecznych Juliane Thaler, aplikacja sprawia, że ​​uczniowie są bardziej krytyczni. Thaler obawia się jednak, że projekt dotyczący aplikacji Buzzard może być krótkotrwały. Ponieważ projekt wspierany przez sponsorów jest początkowo przewidziany tylko na rok, to jego kontynuacja nie jest pewna. W opinii Juliane Thaler inicjatywa powinna być jednak kontynuowana. Dlatego chce, aby państwo wspierało tę aplikację.

Twórcy aplikacji mają również nadzieję na dotarcie do jeszcze większej liczby szkół. W Turyngii do tej pory uczestniczyło tylko Goethe-Gymnasium. W Saksonii objęte programem są szkoły w Lipsku i Kitzscher. W szkołach Saksonii-Anhalt aplikacja „Buzzard” nie została jeszcze uwzględniona w programie nauczania.

Źródło

1103

Justyna Socha- jedna z głównych twarzy polskiego ruchu antycovidowego, a zarazem asystentka posła Konfederacji Grzegorza Brauna, w jednym ze swoich ostatnich postów na Facebooku porównała obecną sytuację w Polsce z sytuacją panującą podczas wojny w gettach żydowskich.

Cytując fragmenty artykułu Diany Walawender opublikowanego na portalu Historia.org.pl oraz książki Urszuli Glensk „Hirszfeldowie: zrozumieć krew”, caryca antycovidowców w atmosferze grozy buduje analogie odnoszące się do szczepionek lub kwarantanny, a także stwierdza, że można porównać niektórych polskich ekspertów medycznych do lekarzy nazistowskich. Wpis zawiera również sugestie, że nie wyciągnęliśmy żadnych wniosków z wydarzeń okresu II wojny światowej, a historia właśnie zatoczyła koło.

 

1752

Czołowy norweski teoretyk spiskowy, który uważał, że COVID-19 to mistyfikacja , zmarł z powodu infekcji koronawirusem zaledwie kilka dni po zorganizowaniu dwóch nielegalnych zgromadzeń w swojej posiadłości.

60-letni Hans Kristian Gaarder z Gran, gminy położonej 40 mil na północ od Oslo, po śmierci, którą poniósł 6 kwietnia uzyskał pozytywny wynik testu na obecność wirusa – poinformowali w tym tygodniu urzędnicy norwescy.

„Mężczyzna w wieku około 60 lat, mieszkający w Gran, zmarł po przebyciu COVID-19. Przed śmiercią nie badano go na obecność koronawirusa, ale pośmiertnie potwierdzono, że był zarażony wirusem” – podała gmina Gran w oświadczeniu na swojej stronie internetowej.

Śmierć Gaardera nastąpiła kilka dni po zorganizowaniu dwóch nielegalnych przyjęć domowych w dniach 26 i 27 marca. Nie wiadomo, ile dokładnie osób w nich uczestniczyło. Podobno Gaarder był chory już od kilku tygodni, ale utrzymywał to w tajemnicy, jak donosi newsinenglish.no.

Lokalne media podały, że od tego czasu kilkunastu uczestników tych imprez uzyskało pozytywny wynik testu na obecność wirusa.  

„Nie wiemy, ile osób brało udział w tych imprezach, ale prosimy wszystkich uczestników, aby jak najszybciej przystąpili do przeprowadzenia testów na koronawirusa” – poinformowała policja w komunikacie prasowym, zgodnie z doniesieniami newsinenglish.no .

Gaarder był zaciekłym teoretykiem spiskowym, który wykorzystywał różne kanały mediów społecznościowych do rozpowszechniania fałszywych informacji dotyczących pandemii koronawirusa, a także wyborów w USA w 2020 roku.

Często też porównywał COVID-19 do „czegoś, co będzie jak przeziębienie lub lekka grypa”. Gaarder często publikował również na temat iluminatów. W zeszłym miesiącu gmina Gan zakazała spotkań towarzyskich, aby zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się wirusa.

Według Światowej Organizacji Zdrowia od początku pandemii Norwegia radzi sobie lepiej niż sąsiednia Szwecja, zgłaszając ponad 106 000 potwierdzonych przypadków i nieco ponad 700 zgonów.

905

Polityk Konfederacji Janusz Korwin-Mikke wystąpił we wczorajszym programie TVP „Minęła Dwudziesta”, gdzie wyraził swoją opinię na temat polityki rządu w sprawie pandemii koronawirusa. Stosując we wczorajszych wynurzeniach typową dla siebie retorykę nazwał Adama Niedzielskiego masowym mordercą, po czym stwierdził, że gdyby rząd nie pozwolił umrzeć rok temu czterdziestu tysiącom ludzi, to dzisiaj nie mielibyśmy problemów z pandemią.

„Ile by zmarło na koronawirusa? Tyle samo albo i mniej. Państwo zapominacie, że myśmy nie pozwolili ludziom przechorować. Trzeba było pozwolić umrzeć rok temu 40 tysiącom ludzi i teraz by umierało dziennie 20 osób, 30 osób. Tylko by się ta choroba przewaliła. A myśmy chcieli ludzie ratować wtedy za wszelką cenę i efekt jest taki, że ginie nie 40 tysięcy, ale 62 tysiące ludzi. (…) Może lepiej, by umarło trochę więcej ludzi, ale umarłoby w łóżkach, a nie w szpitalach. Wcale nie jest przyjemnie umrzeć w szpitalu”.

 

926
Lekarz Bartosz Fiałek opublikował na swoim profilu post, w którym wyjaśnia, że nie tylko producenci szczepionek korzystają z linii komórkowych stworzonych na materiale biologicznym pobranym z embrionów. Wymienia przy tym listę ponad 20 leków, przy produkcji których takie linie są wykorzystywane. W zestawieniu znalazł się m.in. paracetamol i ibuprofen.
– W produkcji szczepionek AstraZeneki i Johnson & Johnson korzysta się z linii komórkowych stworzonych na materiale biologicznym pobranym od abortowanych płodów. To budzi sprzeciw moralny – powiedział w środę bp Józef Wróbel, przewodniczący Zespołu Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds. Bioetycznych.

Niektórzy producenci ww. leków, KORZYSTAJĄ w badaniach przedklinicznych z… linii komórkowych HEK 293 (ludzkie embrionalne komórki nerki 293) lub im pochodnych –
wyjaśnia Bartosz Fiałek. Ciekawe, czy należący do episkopatu, który śmie głosić antyszczepionkowe i nienaukowe treści, nie korzystali nigdy z leczenia bólu za pomocą paracetamolu czy ibuprofenu, nadciśnienia tętniczego przy udziale amlodypiny, choroby wrzodowej żołądka i dwunastnicy zażywając omeprazol czy cukrzycy typu 2 stosując metforminę.

❗ Episkopacie, dajcie żyć!

1. Paracetamol – leczenie bólu oraz gorączki.
2. Ibuprofen – lek przeciwbólowy,…

Opublikowany przez Lekarz Bartosz Fiałek Piątek, 16 kwietnia 2021

1124


Youtuber występujący na portalu pod nazwą Pan Rękawica nagrał parodię wywiadu z ratownikiem medycznym opublikowanego przez Wojciecha Sumlińskiego. Autor zaznaczył w opisie publikacji, że „szlifuje tym filmikiem talent aktorski”, a mimo to materiał jest komentowany i udostępniany przez łatwowiernych użytkowników internetu jako kolejne potwierdzenie spisku, w jakim mają brać udział medycy.

 


915

W miarę rozwoju pandemii COVID-19 psychologowie i eksperci od dezinformacji badają, dlaczego pandemia doprowadziła do pojawienia się tak wielu teorii spiskowych. Część z tych teorii doskonale przekonała wielu ludzi do unikania zakrywania twarzy, dystansowania społecznego czy szczepień.

Zjawisko kwestionowania zasadności stosowania szczepionek nie jest czymś nowym. Amerykański portal Associated Press przytacza historię Daniela Robertsa, 29-letniego mężczyzny z Tennessee, który nie otrzymał żadnej szczepionki, odkąd skończył sześć lat. Jego rodzice uczyli go, że szczepionki są niebezpieczne, a kiedy pojawiła się pandemia koronawirusa, nazwali ją mistyfikacją, zaznaczając jednocześnie, że to szczepionka stanowi prawdziwe zagrożenie. Kiedy w zeszłym miesiącu Roberts otrzymał zastrzyk ze szczepionką COVID-19 w sklepie Walmart, wydawało się, że to jego ucieczka od przeszłości.

„W tym kraju zmarło pięćset tysięcy osób. To nie jest mistyfikacja ”- stwierdził w wywiadzie Roberts. Opowiadał o teoriach spiskowych, w które wierzy jego rodzina i przyjaciele. „Nie wiem, dlaczego sam w nie nie uwierzyłem” – powiedział. „Chyba zdecydowałem się wierzyć faktom”.

Eksperci od dłuższego czasu próbują znaleźć związek pomiędzy przekonaniami o spiskowym charakterze pandemii COVID-19 a uzależnieniem od mediów społecznościowych jako głównego źródła informacji. Odkrywają przy tym, że teorie spiskowe dotyczące COVID-19 dają ludziom fałszywe poczucie wzmocnienia. Oferując „ukryte” wyjaśnienia, dają wierzącemu poczucie kontroli w sytuacji, która wydaje się szokująca.

Mniej więcej jeden na czterech Amerykanów stwierdziło, że wierzy, iż pandemia została „zdecydowanie” lub „prawdopodobnie” wywołana celowo. Te informacje pochodzą z raportu Pew Research Center z czerwca 2020 r. Inne teorie spiskowe koncentrują się na ograniczeniach ekonomicznych i bezpieczeństwie szczepionek. Coraz częściej nieprawdziwe doniesienia powodują problemy w świecie rzeczywistym.

W styczniu działacze antyszczepionkowi zmusili do zamknięcia na jeden dzień centrum szczepień w Los Angeles. W Europie spalono prawie 80 wież nadawczych z powodu rozpowszechnienia teorii, że infekcję powodowały sygnały sieci 5G. W innych miejscach atakowano pracowników medycznych, a jeden z farmaceutów zniszczył dawki szczepionek. Ponadto setki ludzi zmarło po zażyciu chemikaliów, które uważali za lekarstwa.

Najpopularniejsze teorie spiskowe często pomagają ludziom wyjaśnić złożone wydarzenia, kiedy prawda może być zbyt trudna do zaakceptowania. Te informacje pochodzą od Helen Lee Bouygues, założycielki i prezes Fundacji Reboot w Paryżu. Fundacja bada i dąży do popularyzacji krytycznego myślenia w dobie internetu.

Takie teorie często pojawiają się po ważnych lub przerażających czasach w historii: lądowaniu na Księżycu, atakach 11 września czy zabójstwie prezydenta USA Johna F. Kennedy’ego.

„Ludzie potrzebują wielkich wyjaśnień wielkich problemów i wielkich wydarzeń na świecie” – twierdzi John Cook.  Jest kognitywistą i ekspertem w dziedzinie teorii spiskowych na Uniwersytecie Monash w Australii. Jego zdaniem proste wyjaśnienia są po prostu niezadowalające z psychologicznego punktu widzenia.  Wytłumaczenie przyczyn pandemii oparte jedynie na patogenie pochodzącym od nietoperzy lub zjawisku „mokrych targów” w Chinach jest jego zdaniem niezadowalające psychicznie”. Cook uważa, że ta motywacja jest na tyle silna, że ​​ludzie często wierzą w sprzeczne ze sobą teorie. Dla przykładu wspomniany wcześniej Daniel Roberts powiedział, że jego rodzice na początku myśleli, że COVID-19 jest spowodowany przez wieże sieci komórkowych. Następnie zdecydowali się na wersję, że wirus to mistyfikacja. Jedyne wytłumaczenia, których nie zaakceptowali, pochodziły od ekspertów medycznych.

Zaufanie w oficjalne przekazy było dodatkowo naruszane przez fałszywe oświadczenia przywódców, takich jak byłego prezydenta USA Donald Trump. Trump wielokrotnie powtarzał, że wirus nie jest niebezpieczny. I sugerował stosowanie ….wybielacza, chemicznego środka czyszczącego, jako kuracji. Ponadto były prezydent USA publicznie podważał zdanie ekspertów do spraw zdrowia swojej administracji. Analiza danych przeprowadzona przez naukowców z Cornell University wykazała, że zachowania ​​Trumpa były jednym z najpoważniejszych czynników popularyzujących fałszywe teorie o koronawirusie. Badania pokazują również, że konserwatyści częściej wierzą w teorie spiskowe lub dzielą się dezinformacją dotyczącą COVID-19.

Badacze zastanawiają się nad tym, co kieruje przyjaciółmi lub rodziną, którzy dają wiarę fake-newsom. Znajdują też możliwe rozwiązania większego problemu dezinformacji w internecie. Obejmują one silniejsze wysiłki firm zajmujących się mediami społecznościowymi i być może odpowiednie zmiany przepisów. Eksperci twierdzą również, że konieczne jest propagowanie umiejętności krytycznego myślenia i decydowania o tym, które wiadomości są oparte na faktach, ponieważ internet staje się głównym źródłem informacji.

W ostatnich latach popularny stał się pomysł zwany teorią szczepień. Inokulacja to inny termin określający szczepienie. Teoria zakłada używanie gier online lub samouczków, aby nauczyć ludzi krytycznego myślenia o informacjach. Jeden z przykładów pochodzi od naukowców z Cambridge University. Stworzyli grę online Go Viral!, która uczy graczy, zmuszając ich do tworzenia własnych, wprowadzających w błąd materiałów. Badania pokazują, że gry zwiększają odporność na dezinformację online. Ale podobnie jak w przypadku wielu szczepionek, skutki są tymczasowe. To prowadzi naukowców do zwiększenia wysiłków nad opracowaniem rozwiązań, które pozwolą uczynić te nawyki bardziej trwałymi.

SOCIAL MEDIA

OSTATNIE ARTYKUŁY

Postaw kawę Antyfoliarzowi ;)
Postaw mi kawę na buycoffee.to