Nowa teoria foliarzy: morgellony w maseczkach

Nowa teoria foliarzy: morgellony w maseczkach

325

Od kilku dni w sieciach społecznościowych pojawia się nowa teoria spiskowa: foliarze twierdzą, że znaleźli w maskach żywe organizmy, być może robaki. Dowodem miało być wideo, które zamieszczono w sieci.

„Wlewasz wrzącą wodę do miski i czekasz, aż para podniesie się do maski, następnie pojawią się morgellony”, mówi mężczyzna. „Wygląda to jak małe włoski lub brwi. Jeśli masz szkło powiększające, przypatrz się uważnie, to żyje, porusza się”.

Te małe czarne nitki, które widzimy na filmie, nie są ani drobnoustrojami, ani robakami, ani nanocząsteczkami. To po prostu włókna. To maleńkie kawałki materiału, prawie niewidoczne gołym okiem, które unoszą się w powietrzu jak kurz lub pyłki. Poza tym, jeśli przyjrzysz się uważnie, z pewnością znajdziesz je na swoim ubraniu lub na ekranie komputera.

Jeśli te małe fragmenty poruszają się podczas przeprowadzanego doświadczenia, dzieje się tak dlatego, że internauci położyli maseczki na garnku z gorącą wodą. Włókna te, niewiele cięższe od kurzu, reagują na zmiany wilgotności i temperatury, dlatego też zaczynają się falować. Nie jest to jednak dowód na istnienie żywego organizmu. Te małe nitki to nic innego jak włókna i nie stanowią żadnego zagrożenia.

Filmy, które poruszają ten temat, często używają bardzo szczególnego terminu: morgellony. Termin „morgellons” został wymyślony przez angielskiego lekarza Sir Thomasa Browne’a – około 400 lat temu. Mają oznaczać pasożyty, które wślizgują się pod skórę i powodują swędzenie. Tyle że ta „choroba” nie jest uznawana przez społeczność naukową, a uznawana za objaw halucynozy pasożytniczej.

Jak zrobić własnego morgellona?

Włókna tekstylne, części roślin lub pył również tworzą małe, przypominające robaki struktury. Dlatego jeśli chcecie, sami możecie zrobić swojego morgellona, to bardzo proste: w zależności od tego, gdzie występują, można je stworzyć z włókien tekstylnych, małych części roślin, wszelkiego rodzaju brudu i kurzu lub płatków martwego naskórka. Te ostatnie są szczególnie przydatne zwłaszcza gdy wyciskasz lub wycierasz go ze skóry. Następnie martwą skórę należy „zmieszać” z warstwą maseczki, po czym stworzy ona małe robakowate struktury.

Teoria o morgellonach jest obecnie bardzo popularna wśród foliarzy. Do tego stopnia, że ​​przez ostatni miesiąc podobne filmy o rzekomych „morgellonach w maskach” były zamieszczane w kilku językach w co najmniej piętnastu krajach.